|
|
|
| ||
|
|
Blog
Jakaś forma terapii, samooczyszczenia? Nie wiem, całkiem możliwe. Już od paru dni popaduje sobie śnieżek, wczoraj spadł pierwszy poważny opad, i śnieg przetrwał do rana. Jak mi tego brakowało! Tej białości, sterylności...tych zastygniętych cząsteczek wody mieniących się w świetle latarni niczym diamenty. Tak to prawda kobiety najbardziej kochają diamenty. W każdym razie, znów czuję się jak 5cio letnia dziewczynka. Z tą moją nadzieją, brakiem strachu o jutro, z totalną wiarą w happy end. Po raz pierwszy od dawna nie mogę doczekać się Świąt BN. Skąd ta zmiana? Dziecko zrobiło w końcu porządek ze sobą. Zaakceptowało pewne stany rzeczy. Doceniło to jest. No i, i chyba się zakochało. Nie wiem czy z wzajemnością, czy platonicznie. Nie mam pojęcia. Ale nigdy się tak nie czułam. Jego Szanowana Osobowość mobilizuje mnie do wytrwania na drugim kierunku, który rozpoczynam, mimo tego, że będzie trudno no i ludzie są tacy jacy są. W ciągu trwania rozmowy potrafi doprowadzić mnie do zadumy i rozbawić do łez:D Czuję się bezpieczną przy nim... Ech jak śliwka w kompot:D
skomentuj (0) 2010-01-04 02:36:07 >> ... Podobno ludzie nie zmieniają się zbyt często. A jeśli już się zmieniają, to z jakiś bardzo ważnych powodów, lub pod silnym wpływem innych ludzi, lub zdarzeń. Wiem już raz pisałam, że zmieniłam się bardzo. Ale ponieważ ostatnio jakoś życie toczy się po za mną. To znaczy ja mam jakieś takie dziwne uczucie, że ono toczy się bez mojego udziału. To zauważyłam jak bardzo się zmieniłam. Jakie dziwne miewam reakcje...lub braki reakcji. Ktoś powiedział coś co bardzo chciałam usłyszeć, a we mnie nic. Zero emocji gdy to usłyszałam, jakieś radości, czy eufori której się spodziewałam. Ot zwykłe fajnie. Usłyszałam to co chciałam. Mogę iść dalej? Nie wiem, może to przez to, że jest tak a nie inaczej? Może to przez to, że czasem bardziej nastawiam się na jego nie obecność niż obecność, albo chociaż biorę pod uwagę jego brak. Ale z kolei gdy Ktoś inny równie ważny powiedział jedno słowo, zupełnie inne. Zresztą moje ulubione. Tak to na „Sz” to byłam o krok od wzruszenia się, gdyby nie panujące nowo roczne zamieszanie, pewnie bym tam jeszcze postała i się porozklejała. Czy to w porządku? Można tak? To w ogóle jest fair. A może to ja nie wiem czego chce? Może się gdzieś pogubiłam. Albo może czas na zmiany… Ach znów to przeklęte może. Chciałabym tak widzieć jasno, tak na pewno. Wiedzieć, że chcę zrobić dobrze. I co więcej wiedzieć jak zrobić by było dobrze. Aby to słowo na „Sz” nie uciekło, by znów się nie zgubiło. Bo w sumie koniec końców, czuje te słowo na „Sz” w sobie, choć nie do końca. Czegoś do takiego pełnego niepoczytalnego jeszcze brakuje. Nie wiem czego ale chce się dowiedzieć. I taka chora myśl na koniec tego bez sensownego bełkotu. Chciałabym mieć takiego psa latającego jaki był w „Niekończącej się opowieści”. A właściwie to smoka bo Falkor tak było mu na imię był smokiem… Rumianek poszedł spać… Z specjalnym podziękowaniami dla Państwa B&A :*
skomentuj (1) 2009-07-03 03:16:07 >> monotematyczność
„Want you to remember P.S i jeszcze do tego Heartbeats - Jose Gonzales'a...ah kocham sie skomentuj (1) 2009-06-27 21:52:14 >> Throw up your arms into the sky
tak mogłabym wbiec na Giewont, podnieść łapki do góry, i krzyczeć jaka ja szczęśliwa. skomentuj (0) 2009-05-03 22:50:56 >> to był maj...
...nie sukienka nie była gotowa, nawet nie jest jeszcze w planie. skomentuj (0) 2008-12-07 15:25:38 >> taki tam bełkot sentymentalny Na dziś komputer wylosował piosenkę…uwaga uwaga…”Everlast – What is like” Proszę bardzo, dawno nie słuchana. Mamy dziś 7.12 <tak wiem jestem odkrywcza>. Czyli za 15 dni, strzeli mi 20-stka. Koniec z byciem nastolatką. Proszę państwa, będę w połowie do 40-tki. Czy czuję się z tym jakoś inaczej? Chyba nie, no może tyle, że czas jakby przyspieszył. Chociaż może to wcale nie z tego powodu przyspieszył? Bo wiadomo, że wydaje się nam iż czas szybciej płynie gdy jest miło, przyjemnie. A ostatnie miesiące zdecydowanie do takich należą. Jasne jest parę rzeczy które mnie smucą, ale one tylko pośrednio mnie dotyczą, i wiem że tym Osobą się poukłada, i będzie dobrze. Czy coś oprócz pędzącego czasu coś jeszcze się zmieniło? Tak zdecydowanie, moje podejście do życia przestaje być tak bardzo idealistyczne, tak naiwne. Staje się realne, z lekką domieszką optymizmu <na razie pesymizm idzie w odstawkę>. Układam własną teorię na temat tego „Kto to był – oni czy tamci? A kim dzisiaj są oni, a kim nie – oni, ci inni, którzy są przeciwko tamtym, bo są za tymi?”. Nie wiem czy słuszną, ale na razie mnie satysfakcjonuje, jak przestanie to się ją zmieni. To TYLKO teoria, można zmienić ją ZAWSZE. Cóż jeszcze? Pogodziłam się z tym, że coś musi się SKOŃCZYĆ, by mogło ZACZĄĆ się coś nowego. Jestem PEWNA tego KTO został i kto mnie OTACZA. Zwróciłam uwagę, że bardzo powszechnym zwierzęciem bywa HIPOKRYZJA. Która czasem mnie bardzo śmieszy. A w pewnym konkretnym przypadu, doprowadza do łez. I, że nie wszystko będzie trwało wiecznie, i że kończy się w najmniej spodziewanym momencie. Czy czegoś żałuję? Może trochę, że wtedy kiedy było można czegoś nie powiedziałam. Ale tak naprawdę, to jestem zadowolona z tego jak to się wszystko toczy. Pierwszy raz od bardzo dawna, nie boję się jutra. Co więcej wiem, że jeśli coś się zmieni to dam sobie rade. Doszłam aż tutaj. Dojdę dalej. Bo to przecież nie świat jest zły i nie dobry, sami sobie czynimy go dobrym albo złym. On zawsze był taki sam. A ja mam walizkę wspaniałych wspomnień, do których mogę wracać zawsze! skomentuj (0) 2008-11-10 23:11:57 >> hmm... to tego bloga jeszcze nie usuneli? -A więc twierdzisz, że nie rozumiem? -Tak nie rozumiesz, bo zapomniałaś nigdy nie czułaś się tak jak ja. -Na jakiej podstawie to mówisz? Zapomniałeś ile razy rozmawiałeś ze mną właśnie na ten sam temat?! - To nie było to samo, Ty nigdy nie byłaś sama!Miałaś nas! - Byłam w takiej samej sytuacji jak Ty teraz. Ty też masz przyjaciół, którzy w każdej chwili Ci pomogą i znajądą dla Ciebie czas. I przypomnę Ci, że w pewnym momencie ja zostałam sama ze sobą. Bo przez chwileczkę zabrakło bliskich mi osób. Nikt nie miał czasu. Ale dałam sobie radę. Widzisz żyję. I bardzo dużo się nauczyłam o ludziach. Ty też możesz. Ale nie chcesz, lub nie potrafisz...
Tak jakoś mnie wzieło. Kto i o czym rozmawia? Wiedziałam kiedy pisałam. Czytelnik sam nadaje sesn tekstowi, tak mówi "prof. Mistrz" z antropologii. skomentuj (2) 2008-09-26 19:17:22 >> *** To nie jest tak, że nie umiem, czy nie chce zapomnieć. Problem polega na tym, że czasami zawiązuję się między ludźmi taka więź, której nic nie jest w stanie zastąpić. I wcale nie oznacza to, że nie jestem szczęśliwa. Bo jestem i to bardzo. Ale przyszła jesień i nastraja nostalgicznie. Bo ktoś przez zupełny przypadek poruszył taki, a nie inny temat. I wspomnienia wróciły. Jak na irronię losu, znalazłam dziś zdjęcia. Zdjęcia, które jakimś dziwnym trafem ocalały po moim ataku, i których nie podarłam pare miesiecy temu. Może to źle sie nad tym zastanawiam, ale nie wiem co z nimi zrobić. Czy zostawić, niech sobie leżą, w końcu tak jak wspomnienia nie są niczemu winne. Poprostu są. A może by tak je podrzeć, niech dołączą do reszty? Tak, żeby definitywnie zamknąć tę sprawę. I znów o tym myśle. Może to oznaka choroby? skomentuj (0) 2008-09-22 00:20:34 >> * * * I co znów będę to samo pisać. Hhaha jaka ja jestem sprzeczna. Niednawno pisałam, że zamknełam za drzwiami, że to okres zamknięty. Że coś sobie obiecałam. I co? I jajco. W głośnikach leci Thomas Newman - Whisper of a Thrill z filmu Meet Joe Black. Nie musze mówić, że oczka mi sie błyszczą. Bynajmniej nie z radość. Eh soniacz, soniacz co Ty ze sobą robisz. Ciesz sie, śmiej sie baw sie. Przecież ja sie ciesze, śmieje i bawie. Nawet słońce polubiłam. Ale co ja na to mogę no. Chcąc nie chcąć jakoś tak mi pusto. Dlaczego, co ten człowiek takiego zrobił? Sama dokładnie nie wiem. Pewnie to przesto, że poprostu był wtedy kiedy trzeba było, i wtedy kiedy było dobrze. Pewnie dlatego, że mieliśmy podobne myśli. Mieliśmy jak to dziwnie brzmi. Wogóle jak ta znajomość w czasie przeszłym dziwnie brzmi. eh... skomentuj (0) 2008-09-11 00:12:09 >> dla pana, przez pana Mariusa Świr ze świrem po nocach rozmawiał. Jeden świr sie uczył, drugi świr sie hahał. A czasem na zmiane, jeden sie hahał, a drugi sie uczył. Czasami bywało i tak, że dwa świry sie hahały. A to było już gorsze, że niby niby nóżki, że ameba, że jaka chmura? aaaa ze huha. ale co huha? a to że na ulice sie jej chce, a nie że znów ulice sie im czyścić chce. I tak świr ze świrem gadają. I pijani wcale nie są. skomentuj (0) 2008-08-29 13:38:00 >> obietnica Obietnica to takie zwierze, które chodują sobie dwie, czasami więcej osób. I obiecują sobie, że o te zwierze będą dbać razem, będą się troszczyć żeby nie zdechło, żeby nie złamać. czasami też, osoba sama sobie choduje takie zwierzątko, i o dziwo chyba łatwiej wtedy dbać o nie. dziś i ja sobie wychodowałam taką obietnice, że już nie będe o tym myśleć. że mam wyjebane, że zaczne żyć tak jak powinnam żyć już od pewnego czasu. nie wiem pewnie skoro sobie tak obiecałam to coś sie stanie, coś będzie chciało wrócić. Ale chyba już nie pozwole. za dużo czasu czekałam i nie działo się nic. przepraszam, ja muszę iść, mamy tak mało czasu żeby stać w miejscu... skomentuj (0) 2008-08-19 00:31:42 >> no bo no bo wszystkie service packi co soniacz sobie wgrała wsiąkły, wyparowały i nie chodzi tu o xp'eka,ale o soniaczowe service packi. no bo nie umie sie odnaleść, i ma dość. Bo zgubiła wene i radość z robienia zdjęć. Bo niby chce biec, ale czuje sie zmęczona. Przespała by miesiąc, a może i dwa? Bo chciałaby powiedzieć, a nie potrafi. Bo sie wstydzi, albo sie boi. Sama nie wie. I łapie sie na chorych myślach, i śmiesznych marzeniach. I znów chce zimę, zasypać sie w śniegu, zahibernować... Dlaczego sama nie wie. Bo przecież jest szczęśliwa, ma teraz prawie wszystko, ale czegoś znów brakuje... skomentuj (1) 2008-08-01 01:40:12 >> *** C.K.Norwid PRZYJAŹŃ Może to jej szukamy tak zawzięcie? Może to o nią chodzi, z jej braków nasz gniew? Może to dla niej wyprawy za morza? Nazwał nas przyjaciółmi, tamtej nocy przed męką, i odtąd bez niej nie umiemy żyć. Jest jak stygmat, znak Mistrza, a jej czerwień otwarta każdy bandaż przebarwia. Myślę o niej tej nocy, bo choć nie czeka nas męka, ich oczy wilgotnieją w mroku. Pod nami przepaść, kaskady powietrza, dal. Pod nami Graz rozlany jak jezioro krwi lub wesołe miasteczko. Zależy od szkiełka w oku. Patrzę w oczy przyjaciół tej nocy znów pewny: jest podobna do perły. Którą, drogocenną, znalazłszy, poszedł, sprzedał wszystko co miał, i kupił ją. Pod nami Graz. I wzbiera jasność w mroku. A w nas to śmiech, to płacz. Zależy od szkiełka w oku. skomentuj (0) 2008-06-05 00:33:05 >> Muzyka... Muzyka jest jedną z tych dziedzin, które są z człowiekiem od zawsze. W swojej historii pełniła różne funkcje. Raz pełniła funkcje tylko rozrywkową, raz myśliciele uznawali ją za środek zbliżający do Boga. Można mówić o muzyce sfer. I tak można by wymieniać, i wspominać o tym jak muzyka się rozwija. Ale to jest mało istotne. Liczy się to, że jest. Że można sie przy niej uspokoić, że można pomarzyć. Można sobie popłakać. Można powspominać. Czasami nie trzeba mówić o tym co się czuje, wystarczy podać piosenkę jakiej się słucha, i wszystko staje się jasne. Muzyką bardzo dużo można wyrazić, Muzyka mówi czasem owiele więcej niż człowiek jest w stanie. I teraz było podobnie. Nie wiem przypadek, że w przeciągu paru dni słuchamy tej samej piosenki? Ja wiem ten opis to nie do mnie. Bo tego już nie ma. Ja naprawde wiem. Ale miałeś się odezwać. Mieliśmy się spotkać. Tak to była prowokacja. Przepraszam nie umiem tego tak zostawić. Wiem nie czytasz tych notek w których, wychodzi ze mnie nastoletnia dziewczynka emo, która powinna mieć na sobie tramy w różowe czaszki i czarną bluzke w jakieś pstrokate dziwne cosie. Ale tylko tye jej było by wolno przejąc z dzieci emo. Więcej nie wolno. Dalej jest zbyt niestabilna emocjonalnie. Wiem znów za dużo myślę. Powinnam się skupić na tym co daje mi teraz życie. Zwyczajne "Carpe diem" Ale absurdalnie znow czegoś mi brak. "Don't be afraid What your mind consumes You should make a stand Stand up for what you believe And tonight We can truly say Together we're invincible..." jeszcze nie tak dawno padały podobne słowa? Muse - Invincible skomentuj (0) 2008-05-21 17:44:40 >> słodko goszki smak wiosny? Chciała, żeby ta notka była szczęśliwa i radosna. Tak sobie pomyślała, że dawno o niczym miłym nie pisała. Że dawno nie było tu sielanki, bo przecież wszystkie ostatnie notatki nawet jeśli wydawały się radosne, to i tak zawierały drugie smutne i nie przyjemne dno. Ta miała być inna, miała pokazać jej nowy i jakże nie spotykany u niej zachwyt słońcem i kolorami świata. Tak bardzo chciała. Ale nie wyszło. Jak zwykle przecież cały czas nie może być cudownie. Bo przecież ostatnie 5miesięcy to w gruncie rzeczy bajka. Nigdy nie myślała, że tak może być. I bardzo sie cieszy, że tak jest i chce żeby dalej tak było. No pare rzeczy pobocznych by zmieniła, ale pracuje nad tym <właściwie nie ona bo to bardziej dotyczy kogoś innego, ale ona wierzy że i Im sie uda;)> I nawet jej nie chodzi o to, że koła jakieś nie poszły, poprawi za tydzień będzie dobrze. Chodzi jej o podejście pewnej jednej osoby, której żadną inną osobą nie zastąpi. Nie może się od niej odciąć, bo jak. Było nie było musi z tą osobą żyć, do puki nie znajdzie swojego mieszkania. Niby nic niby zwykłe słowa a jednak ją ruszyły, bo była zmęczona i w nie najlepszym humorze. A zresztą kogo to obchodzi? Poszła się schować pod kołdrą i słuchać Placebo skomentuj (1) 2008-05-16 23:38:26 >> a tak se o. Dawno sobie nie smęciłam, nie użalałam się, to teraz nadrobię. Tak to dobry moment, bo już znów zblirza sie sesja:/ A ja na naukę nie mam teraz ochoty. Chciałabym pójść na spacer na Klif Orłowski na plaży, chciałabym leżeć na trawie i gapić się w niebo. Tak wiem leżenie na trawie wiąrze się z leżeniem na słońcu, nie przeszkadza mi to. Ostatnio odkryłam, że mimo tego że słońce razi, i jest człowiekowi na nim obrzydliwie gorąco to ono i tak jest fajne. Świat tak ładni wygląda w tych kolorokach. Tak wiem wiem, gdzie mój kochany mhrok? Nie wiem jakoś w lutym odszedł, zostawił mnie na pastwę losu. Co gorsza nie chce wrócić. Pewnie mnie zdradza. Ale nie przeszkadza mi to. Dobrze mi tu, w tym nieco bardziej kolorowym świecie. Tylko szkoda, że mama ma jutro wolne. Oby Pan L. znalazł chwile czasu. Aaa zachowuje się jak 5cio letnia dziewczynka. Która chce wszystko teraz i natychmiast. Co gorsza nie chce słyszeć, że za miesiąc będzie mogła się lenić, czytać, hassać, pląsać cokolwiek. Nie ja chce to wszystko teraz. I jeszcze chce z Panem M. iść na piwo, nawet na dwa piwa bo teraz jakoś nie wyszło. No dobra skoro ze mnie taka 5cio latka to chyba ide spać. I tak jak na takiego malucha długo siedzę. skomentuj (0) 2008-05-05 00:19:15 >> *** Trzeba żyć i cieszyć się, i płakać, i przeklinać, i diabli jeszcze wiedzą, co robić, ale nie wolno wspominać." Marek Hłasko Tak ten pan ma racje świętą racje. Jeśli raz się wspomni. To później wspomina się cały czas. Chociaż nie mowię, że ja dziś sama dobrowolnie wspominałam. Wszystko się zaczęło od tego, że kolega z roku wysłał mi pare wierszy niestety o tematyce, której ostatnio poświęcam swoje notki. Lecz dziś to nie bolało tak jak dotychczas. Może dlatego,że zamknełam w pewnym sensie ten rozdział. Może dlatego, że jest to dla mnie sprawa zamknięta. I, że to co było już nie wróci. Ale dalej męczy mnie to jedno, co się z nami stało? Przecież nie można od tak o kimś zapomnieć. I żeby to był byle kto. Ale ktoś kogo nazywało się "bratem/siostrą"? Pamiętam jakby to było wczoraj, krótkie sms czasem i przed 23 "wyjdziesz na górki?" Nie ważna była pora dnia czy nocy, ważne było żeby się pośmiać, porozmawiać. Czasem myśle, że poprostu za dużo padło dużych słów, i obietnic. Cóż chyba najsmutniejsze w tym wszytkim jest to, że po takim czasie po tylu przeżytych chwilach nie można liczyć na szczerość, słowo wyjaśnienia. Powtarzam się prawda? Nieszkodzi, łudzę się że ten Pan to przeczyta, nie musi nic zrobić. Ważne żeby przeczytał, i nie gadał bzdur że "czasami Ciebie nie rozumiem, bo znaczynasz mówić tym fiozoficznym żargonem" Co się z nami stało?! "Zapomnisz może o osobie, z którą się śmiałeś, lecz nigdy nie zapomnisz o osobie, z którą płakałeś." Khalil Gibran skomentuj (1) 2008-04-17 23:42:22 >> Jak zdefiniować człowieka? Człowiek cóż to za twór? Ma dwie nogi, dwie rączki, nie ma sierści, nauczło się to mówić, ma rozum. Potrafi wyrażać swoje emocje, realizować cele. O niektórych można powiedzieć, że są artystami, w sesnie ogólnym jeśli mają wiele talentów. Lub też są tylko w jednej dziedzinie uzdolnieni. Jedni są myślicielami, jeszcze inni są ot zwykłymi ludźmi. Niezbyt wyróżniającymi się z masy i ogółu, ale dla swoich rodzin mimo to są wyjątkowi. Jedni są egoistami, inni społeczniakami, idalistami i tak można by pisać i pisać do śmierci<jakiej każdy wie>. I tak zgłębiając się pojawia się postać Soniacza. Kim jest Soniacz? Jak go zdefiniować? Powiadaja, że ma wiele wspólnego z Vistą. Nie dlatego, że jest zrobiona przez Microsoft, ale dla tego, że niedawno wyszedł niedawno service pack 1 do Visty, i Soniacz wgrała w siebie nowego service packa 2.1. Czasem się za wiesza też jak Vista. Cóż jeszcze bywa koalą, oraz leniwcem lodożercą. Można powiedzieć, że jest encyklopedią muzyczną, wystarczy podać jej coś z piosenki, za moment okazuje się, że ona wie o co chodzi. Można jej sie zwierzać, płakać, jeśli potrafi to pomoże, zawsze i okażdej porze dnia i nocy. Można mieć z nią świra. Pogadać o grach, samochodach...<każdy wie o czym jeszcze> No i do tego jest fotografem. I co najmniej pare razy w tygodniu włącza się jej "soniacz zwariowana kulka mode" i "soniacz małe dziecko". Czyż ona nie jest skarbem? skomentuj (1) 2008-04-14 23:13:11 >> *** - Smutno Ci? - Nie, dlaczego? - Nic dziś nie mówisz. - Ale ja jestem szczęśliwa, naprawdę czuje, że mogę wszystko. - To bardzo dobrze, cieszę się. A żałujesz? - Nie potrafiłabym, mam cudowne wspomnienia, nie chce tego zapomnieć. - Płaczesz? - Wzruszam się czasem, a to co innego. Płakać z tego powodu nie warto. - Boli? - Bolało nawet bardzo. - A teraz? - Coraz mniej, za niedługo pewnie całkiem przestanie. - Zapomnisz? - Zależy o czym. - O tym wszystkim. -Tego co miało miejce nigdy nie zapomnę. To co było zostaje na zawsze, o tym się nie zapomina. Ale na pewno zapomnę o tym jak się skończyło. Chcę zapomnieć. - To bardzo dobrze, obyś szybko zapomniała. - Czemu pytasz o takie rzeczy? - Jestem ciekawy. - Ciekawy? -Tak, lubię wiedzieć co się dzieje w ludziach. - To dobrze, uczysz się… a to tak jakoś mnie wzieło. miałam ochotę więc jest. co to dialog, kogo? człowieka z człowiekiem, albo człowieka z AI. dobór bohaterów dowolny. Dużo niedomówień? Tak miało być miała być plastyczna, może niezbyt głęboka. skomentuj (1) 2008-04-07 22:40:01 >> ułamek sekundy niech nie decyduje o moim patrzeniu na świat Parę lat temu nie pamiętam dokładnie kiedy, ale to było chyba w 2kl gimnazjum. Wkażdym razie wtedy jakoś mnie naszło i zastanawiałam się, co było by gdyby...nie ważne co gdyby. Kto ma wiedzieć ten wie, ale nie wiem czy pamiętają jeszcze. No i rzecz jasna ja wiem co gdyby, chodzi bardziej o dopowiedź na to pytanie, która wtedy się nasuwała, którą ktoś przepędził zapewniając, że jest błędna, nawet niedorzeczna. Że to wynik zapędzenia się we własne myśli... Ja uwierzyłam, że niepotrzebnie tak myślę. I było dobrze przynajmniej do czasu... Wczoraj przypomniałam sobie to pytanie, niestety zapewnienia tamtej osoby okazały się błędne, a odganiana przezemnie odpowiedź stała się zupełnie naturalną, wręcz wynikającą logicznie. Smutne, ale prawdziwe było posłuchać siebie wtedy. Dobrze, że to już tak bardzo nie boli. Tylko męczy mnie inne pytanie od kiedy to było udawane, przez jak długi czas to był teatrzyk? Tak jestem monotematyczna. Ale co mogę kiedy to leży mi na sercu. Nie wiem nie rozumiem. Nie daje sobie z tym rady, wcale nie jestem taka silna. Nie pogodziłam sie i sie z tym nie pogodzę. Jestem głupia? Może, chyba... A piosenka na dziś "Głosy przyjaciół"Makowieckiego, i "Broken Promise"Placebo. Tylko nikt sobie niczego nie obiecywał, tylko zapewniał, ale to chyba to samo? skomentuj (3) 2008-03-26 00:43:18 >> And I'm a tired penny rolling up the walls inside. no i proszę człowiek sie dowie, człowiek ma świadomość tego jak jest, co kto i jak o nim myśli. nastawia się, że cóż przykro to mówić. Ale tak jest prawdy nikt nie zmieni, jak było kiedyś, nie tak dawno bo zaledwie w 2006/2007, tak już nigdy nie będzie. powiedzmy sobie szczerze skończyło się. ale po co te gierki? po co proźby, które nigdy nie będą spełnione? dlaczego udawać że jest jak nigdy nie będzie? NIE ROZUMIEM!!! proszę bardzo jeśli ktoś by mi mógł wytłumaczyć, czemu ludzie przed sobą udają? czemu grają przed innymi że wszystko jest wporządku gdyby ktoś wiedział proszę bardzo niech pisze tu mój mail s.sonia4@wp.pl bo jasne ja już sie pogodziłam. ja sie już starać nie będę ja mam DOŚĆ! ale czemu ktoś moim kosztem ma sie bawić? ja sobie wypraszam... no cóż starczy na dziś smutków. i tak jak nigdy jestem szczęśliwa:) jest pan L, i panu M też sie dobrze układa, no i u pana A też dobrze:) skrzedłka mogę rozprostować ide poszybować:) skomentuj (2) 2008-03-07 00:08:36 >> a jeśli...? "A jeśli piekła nie ma? Lub nas tam nie zechcą?" Jak ktoś czytał, bądź oglądał powinien wiedzieć, że to słowa Claudii z "Wywiadu z Wampirem". Czemu one bo mam wrażenie, że ani nie ma piekła, ani nieba. Nie ma niczego. Ja nie zwalam winy na nic. Jeśli ktoś jest winny to tylko ja, że jestem nie poddatna na stres, że mój umysł jest za wąski, że stało sie jak się stało. Ale to jest nie ważne... Za 12h się okaże czy dadzą mi kolejną szansę. Pewnie dadzą. A co jeśli znów sie nie uda? skomentuj (2) 2008-02-24 01:58:03 >> słowa?? rozmawiamy z ludzmi, nie ważne jest jeszcze czy są dla nas ważnymi osobami, czy tylko przechodniem. wypowiadamy słowa, czasami z większym lub mniejszym sensem, w większym czy mniejszym przekazem. i wszystko jest w porządku. jeśli to jest obca nam osoba to nie przejmujemy się tym co ona zrobi z tym co usłysz. ale pomyślmy sobie, że ktoś kto jest dla nas bliską osobą, nie zastanawia sie nad tym co mówi. nie zwracając uwagi na to co poczuje druga osoba. boli, prawda? a co jeśli dodamy do tego pare nie dotrzymanych obietnic? robi się naprawde nie wesoło. ale też zastanawia mnie jedno, większość ludz nie tylko nie zwraca uwagi na to co mówi, ale co gorsza tak żadkno mówi to co myśli. tego co uważają naprawde musimy doszukiwać się między wierszami, z zachowań spojrzeń i z czystch własnych domysłów, które nie zawsze są słuszne. bo są nasze i nie zawsze posiadamy pełną wiedzę. znów o tym myślę. tak nie umiem się z tym pogodzić skomentuj (0) 2008-02-18 20:47:01 >> The blood on our hands is the wine Uwielbiam czerwone wino. Jego kolor jest tak podobny do krwi. Lecz w smaku jest tak różne, tak inne od krwi. Wino jest zimne, lekko cierpkie w samku. Nie jest ogrzane ciepłem ludzkiego ciała, niemożliwe jest wysłyszeć w nim echa ostatniego uderzenia serca. Słowo wino jest tak dalekie od ideau słowa Krew. Krew, to słowo tak mocno odbija sie echem w naszym umyśle. Jest tak ludzkie, tak nam bliskie, a zarazem tak idealne. Bez niego nie było by człowieka... Chyba znów obudziło sie moje alterego, a może za mało wina? skomentuj (0) 2008-02-12 11:57:52 >> KoRn Untitled http://youtube.com/watch?v=lbMj_P1pLHA Ostatnie parę dni owocuje dziwnymi powrotami. Oh jak ja się z nich cieszę. Jaka ja jestem szczęśliwa. Szczęśliwa, moje ulubione słowo ostatnio. Jest takie szeleszczące, takie radosne Takie, takie moje =D W sumie od dawna czekałam na ten powrót, Z jego powrotem wróciła masa wspomnień, Uśmiech na pyszczku. Radość z codziennego życia. Mam nadzieję, że jak wrócił to tak już zostanie. Za długo go nie było. To była część dla Pana „P.C.z” <chyba się kapnie że o niego chodzi> =D Zmiany bez nich nasze życie było by ciągle takie samo. Stało by się nudne, bez magii codziennego dnia. Nigdy nie wiadomo co się zmieni, Nigdy nie wiadomo jak będzie wyglądała zmiana. Wiadomo, czasami stara wersja okazuje się lepsza od nowej. Ale prawie zawsze można wrócić do starego stanu rzeczy. Dlatego właśnie człowiek jest tak niesamowitą istotą. Ma kontrolę nad tym co robi. I w każdej chwili może wszystko zmienić. To jest wspaniałe. Czemu o tym piszę? Pewnie dlatego, że wczoraj odkryłam jak bardzo się zmieniłam. Była to długa i żmudna praca. Ale opłacało się. I dziękuje drugiemu Panu. Dziękuje to chyba za mało, Ale co kolwiek bym powiedziała będzie za mało. Chyba o to nam chodziło? Teraz chwila odpoczynku. Ale nie zamierzam się zatrzymać, Mam ochotę doskonalić się dalej. A tak na koniec, fragmencik rozmowy na gg „12,02,2008 11:25 : no cóż ja o Tobie nie powiem żebyś "wróciła" ale ta Sonia bardziej mi się podoba :P” skomentuj (3) 2008-02-10 14:37:19 >> sesja, sesja i po sesj pierwsza sesja w moim życiu się skończyła. tydzień wytchnienia i zaczynamy wszystko od nowa. jak poszło? dwie poprawki... w sumie przewidziana była jedna, ale nie narzekam. mogło być gorzej. a jest nawet w miarę, troche szkoda tej poprawki z HFS'a ale jest dobrze. teraz ferie. można odpocząć, chociaż chwilke sie nie stresować. narazie troche kulawo sie zapowiadają, ale może chociaż te zdjęcia wypalą? czy już Pan zapomniał?:D<wybacz Manson musiałam>:D no i dziadkowie w środe przyjadą. nareszcie w domu będzie troche ludzi. nie mogę sie przyzwyczaić do tego pustego mieszkania. właśnie pisałam już, że to mieszkanie mnie przeraża jak jestem w nim sama? ono jest takie zimne, puste, bez uczuć. tak przerażająco ciche. to śmieszne ale brakuje mi nawet krzyków dzieci sąsiadów z sopotu. dziwne jest to miejsce. w sumie to dopiero 9miesięcy odkąd tu mieszkam, nie musze czuć sie tu jeszcze tak jak tam. ale to dziwne jakich rzeczy człowiekowi może brakować, nawet tak śmiesznie małej i nie warznej rzeczy jak stukania szybek w kominku kiedy wieje. tamten dom miał swój zapach, a to mieszkanie nie. jest takie jakby sterylne. to dziwne... i znów notka jest bełkotem semantycznym. nie wnosi nic nowego. skomentuj (0) 2008-02-05 18:31:58 >> splątane myśli od października jestem, niestety, na filozofii. nie na ten kierunek miałam sie dostać, nie taki był plan. ale sie stało. mogłam sie przenieść odrazu, ale jako uparta osoba pomyślałam sobie, że skoro sie tu dostałam, to to skończe, ot jako taką przygodę. A filozofia mnie trochę, interesuje i takie tam. nie dobór kierunku wynagrodzili mi ludzie z roku. nie spodziewałam sie, że na studiach poznam tak fantastycznych i to w takiej ilości ludzi. no i oczywiście poznałam tam 2 osoby mojego życia:D:* coś niesamowitego, coś pięknego. ale niestety to nie to co mnie interesuje co chce robić. więc co napisałam podanie, żeby mnie przenieśli na kulturoznawstwo. super dostałam zgodę <euforia szczęścia>,do czasu. a właściwie do dziś. co sie stało takiego? a prosze bardzo tak sobie pomyślałam, że to pierwsza sesja, że jakoś mi idzie, że filozofia dopiero sie zacznie, że może by poczekać? zobaczyć jak to będzie? a może poprostu boje sie, że grupa na kulturoznawstwie nie będzie mi odpowiadać? nie wiem jakoś zatrzymuje mnie ciekawość, jak dalej te studia będą wyglądać. aaaa nie wiem nic nie wiem... kim jestem?! skomentuj (4) 2008-01-31 19:01:13 >> Co to znaczy na zawsze? "W końcu jak długo żyje człowiek? Żyje tysiąc lat, czy tylko rok? Na jak długo umiera człowiek? Co to znaczy na zawsze?" tak ja rozumiem, jest sesja. Ci co są na studiach atakowani są przez brak snu, stres, zdenerwowanie. ja nawet rozumiem brak czasu. naprawdę nie mam pretensji. nie złoszczę się. ja sie po prostu dziwię. ale najwyraźniej to jest ten czas kiedy trzeba te puzzle podkleić tekturką powiesić na ścianie. i niech se wisi, niech przypomina stare dobre czasy. jasne kilka puzzli będzie takich samych, ale reszta będzie zupełnie inna. trudno tworzyć coś, kiedy reszta za bardzo tym się nie przejmuje. mnie to nie bawi. daje całą siebie, i oczekuję że chociaż troszkę dostanę w zamian. a może wymagam za wiele? może to ja robie coś źle? nie wiem. ale wiem że coś jest nie tak. i to znów w momencie kiedy radością sięgam gwiazd. to jakieś fatum? parę dni temu naszła mnie taka dziwna myśl że może pewne osoby nie chcą mojego szczęścia? a może popadam w lekką paranoję? ale przynajmniej po raz kolejny okazało się kto jest godny nazywania go Przyjacielem. mam tylko nadzieje, że z tych co zostali już nikt nie odejdzie. "Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się. Znaczy nigdy się nie zaczęło. Gdyby prawdziwie się zaczęło, nie skończyło by się. Skończyło się, bo się nie zaczęło. Co kolwiek prawdziwie się zaczyna Nigdy się nie kończy." skomentuj (1) 2008-01-24 01:02:19 >> takie tam nad ranne rozmyślania pisałam jakiś czas temu notkę, a właściwie opowiadanie, które miało być tu zamieszczone. muszę powiedzieć, że nawet mi sie podobało. ale cóż głupia ja wyłączyłam i notko-opowiadanie poszło sie je**kochać. starałam się napisać drugi raz to samo, ale to nie było już to samo. dziwne przecież powinno się umieć napisać dwa razy to samo? od dłuższego czasu zaczyczyna mi się wszystko układać, bardzo fajne uczucie, aczkolwiek dalej nie wiem co będzie z sesją, czy będę ją pisać czy nie będę. ale za 7h się to okaże, bo jak nie zalicze dziś ontologii,<matko jak ja nienawidzę tego słowa!!> to zabieram papiery i dziękuje instytowi nauk społecznych w gdańsku, wydziałowi filozfii za współprace. na rekrutacje w czerwcu jeszcze sie wyrobie. właściwie to ta notka jest bez sensu. a teraz na koniec zostawimy zakadkę i jednocześnie zapowiedź następnej notki, która ukarze się w bliżej nie określonym czasie. a więc kto to powiedział : "Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś."?? nie jest to trudne może ktoś zgadnie, dobranoc skomentuj (2) 2008-01-12 00:19:34 >> "są wspomnienia na marzeniach kurz" Za sprawą tego, że wczoraj dzięki śmiesznemu portalowi "nasza-klasa" rozmawiała ze swoim znajomym, którego ostatni raz widziała prawie 10lat temu. Rano wstała, ubrała się i wyszła. Chodziła po ulicach i chodnikach wspomnień. Była w zakamarkach chyba całej swojej przeszłości. I wcale nie zrobiła tego żeby się zasmucić. Wręcz przeciwnie zrobiła to żeby się rozweselić, przywołać w pamięci te wszystkie piękne i beztroskie chwile. Powspominała i już jej lepiej. Stwierdziła, że wspomnienia mimo tego, że czasem wywołują ból. To i tak są jedną z wspanialszych umiejętności jakie człowiek potrafi. Po tym spacerze poczuła się lepiej, spokojniej jakby pewniej. Chociaż w dalszym ciągu boi się jutra i martwi się wieloma rzeczami. Zaskoczyło ją zachowanie paru osób, gdy dowiedzieli się, że prawdopodobnie się przeniesie. Nie sądziła, że zareagują w taki sposób. Z jednej strony cieszy się z tej decyzji, po co się męczyć. Ale z drugiej strony...eh wystarczy... Życzy wszystkim miłego dnia...i dziękuje Wszystkim i życzy wielu miłych wspomnień skomentuj (1)
|
Linki różne dziwne różności Archiwum 2010 * * * * *
|
| |
|
|
|
|